sobota, 5 kwietnia 2014

"I was born for dying..."

Witam po przerwie.
Przejdę do sedna - śmieszą mnie gimnazjaliści udający Emo. Są to ludzie mający zwykle pieniądze, miłość rodziców... i chyba nadmiarem wolnego czasu. Czy tak trudno złapać się za instrument? Zacząć pisać coś twórczego? Znaleźć sobie jakiekolwiek zainteresowanie? Nie, przecież lepiej się podcinać... A, zapomniałbym - oni nawet tego nie robią należycie. Upuszczać krew z górnej części przedramienia? Proszę was...
Przy okazji napiszę, co u mnie. Mam fazę na "Raining Blood" Slayera. Słucham i gram to w kółko. Jednak nawet i Slayer nagrał coś dającego się słuchać... Spaliłem ostatnio wzmacniacz w świetlicy, w której gram z kapelą (kapelom? wybaczcie, jeśli się pomyliłem)  (właściciel chyba jeszcze nie wie 8-) ). Ogólnie fajnie... szukam Schectera z Floydem, jeśli znacie takowy model (może być też inny), piszcie w komentarzu. Dziękuję za uwagę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz