Witajcie ludzie.
Gram na gitarze elektrycznej od pół roku, ale widzę wyraźny progres i przyznam się - Tenson Californian Les Paul zaczyna mi powoli nie wystarczać. Chcę uciekać w coraz szybszą muzykę (Thrash Metal), a - mówiąc szczerze - moja gitara nie ma gryfu do wyścigów. Owszem, solo "Master Of Puppets" jeszcze jakoś pociągnę (choć wdają się pewne chałtury, ale zagrałem to samo na Stratocasterze i Razorbacku - brzmi świetnie, więc to wina gitary), ale już "Holy Wars... The Punishment Due", "Blackened" lub "Domination" - z tym będzie mi ciężej. Zastanawiam się nad wyborem gitary. Strat, nawet nowy, nie jest drogi, a poza tym gryfik ma bardzo przyjemny. Jednak Razorback - to jest chyba najwygodniejsza gitara wszechczasów. Dodajmy do tego znakomite przystawki i blokowane klucze... Kumpel kupił na Allegro praktycznie nowy egzemplarz za 1700 zł. Może i ja uzbieram na takie wiosełko?
poniedziałek, 24 marca 2014
niedziela, 23 marca 2014
"Twenty, one, only son..." Czyli o sile tekstów metalu lat 80. i 90.
Cześć wszystkim.
Tu znowu ja. Słuchając dzisiaj radia doszedłem do wniosku, iż mimo całego rozwoju technologicznego muzyki, jej poziom drastycznie się obniżył. Popatrzmy na samą "brudną" muzykę. Teksty - kiedyś mocne, wyraziste, chcące coś przekazać - dzisiaj są o niczym. Podam przykłady piosenki dzisiejszej, i starej.
Na początek taki staroć jak "Cementary Gates" Pantery:
Reverend, reverend
Is this some conspiracy?
Crucified for no sins
No revenge, beneath me
Lost within my plans for life
It all seems so unreal
I'm a man cut in half in this world
Left in my misery...
Wielebny, wielebny
Czy to jest jakiś spisek?
Ukrzyżowany za żadne grzechy
Żadnej zemsty wewnątrz mnie
Zagubiony w swoich planach życiowych,
To wszystko wydaje się być nierealne
Jestem człowiekiem rozdartym wpół na tym świecie
Pozostawionym w moim nieszczęściu...
I guess some kids are just born with tragedy in their blood,
I try to wash this away,
I wanna cleanse your
VEINS!
I can help you see the light
Out of your despair,
You tie the rope,
I'll kick the fucking chair!
Tu znowu ja. Słuchając dzisiaj radia doszedłem do wniosku, iż mimo całego rozwoju technologicznego muzyki, jej poziom drastycznie się obniżył. Popatrzmy na samą "brudną" muzykę. Teksty - kiedyś mocne, wyraziste, chcące coś przekazać - dzisiaj są o niczym. Podam przykłady piosenki dzisiejszej, i starej.
Na początek taki staroć jak "Cementary Gates" Pantery:
Reverend, reverend
Is this some conspiracy?
Crucified for no sins
No revenge, beneath me
Lost within my plans for life
It all seems so unreal
I'm a man cut in half in this world
Left in my misery...
Tłumaczenie:
Wielebny, wielebny
Czy to jest jakiś spisek?
Ukrzyżowany za żadne grzechy
Żadnej zemsty wewnątrz mnie
Zagubiony w swoich planach życiowych,
To wszystko wydaje się być nierealne
Jestem człowiekiem rozdartym wpół na tym świecie
Pozostawionym w moim nieszczęściu...
A teraz Bring Me The Horizon: "Black and Blue"
I guess some kids are just born with tragedy in their blood,
I try to wash this away,
I wanna cleanse your
VEINS!
I can help you see the light
Out of your despair,
You tie the rope,
I'll kick the fucking chair!
Tłumaczenie:
Myślę, że niektóre dzieciaki mają po prostu pecha w krwi,
Próbuję to zmyć,
Pragnę wyczyścić Twoje
żyły!
Moge pomóc Ci zobaczyć światło,
Z dala od Twojej rozpaczy,
Przywiąż linę,
A ja kopnę to pieprzone krzesło!
Jak widać, pierwsza piosenka jest artystyczna, emocjonalna... a tego drugiego gówna nie tknąłbym kijem ze szmatą.
Próbuję to zmyć,
Pragnę wyczyścić Twoje
żyły!
Moge pomóc Ci zobaczyć światło,
Z dala od Twojej rozpaczy,
Przywiąż linę,
A ja kopnę to pieprzone krzesło!
Jak widać, pierwsza piosenka jest artystyczna, emocjonalna... a tego drugiego gówna nie tknąłbym kijem ze szmatą.
Dziękuję za uwagę, jeśli chcesz wyżyć się w komentarzu, zapraszam.
piątek, 21 marca 2014
Rozkmina na temat "wierzących".
Hej wam. Obiektem moich nowych przemyśleń stała się religia. Nie konkretna, lecz ogólnie. Ich założeniem są według mnie przeżycia duchowe, wiara w jakiekolwiek Medium bądź życie pozagrobowe. Dawniej ludzie wypełniali te założenia. Jednak teraz, coraz więcej osób niewierzących w absolutnie nic (chodzi o siły wyższe, a nie, na przykład, pieniądze) podaje się jako te, które swoją wiarę praktykują i chodzą, np. do kościoła tylko dlatego, że rodzina tak każe. Myślę, że nie tędy droga. Człowiek powinien mieć w tej kwestii swój wybór, nie narzucany przez nikogo. Chociaż w sumie... jeśli się na to zgadza, to też jest wybór... A jak Ty uważasz?
czwartek, 20 marca 2014
Geniusz "Fejsa".
Witam ponownie. Ostatnio doszedłem do pewnego ciekawego wniosku - do każdego "problemu" (zawiedziona miłość, nałogi, samookaleczenia itp.) dzisiejszej młodzieży jest kilkadziesiąt, kilkaset, a nawet kilka tysięcy stron na portalu Facebook. Czy jest to chęć zdobycia (tak zresztą upragnionych przez gimnazjalistów) "lajków". czy też może otwarta potrzeba dzielenia się życiem ze światem zewnętrznym? Potrzeba płaczu i żalenia się na forum publicznym? Cóż... nie wiem. Mimo że wiekowo do tej grupy należę, to w żadnym stopniu się z nią nie utożsamiam. Przykłady takich stron:
https://www.facebook.com/pages/T%C4%99sknie-kurwa/344628472343472
"Tęsknię, k*rwa".
Strona jest przeznaczona dla gimbusów z niespełnioną "miłością". Ciekawe jest to że w opisie strony widnieje hasło, iż pomagają oni. Hmmm... Być może komuś pomaga pisanie do nieznajomego o swoich, bądź co bądź, tajemnicach, ale do mnie to nie przemawia. Oto moje zdanie.
I pamiętaj:
To tylko moje zdanie, jednak chętnie się nim podzielę.
Jordan.
https://www.facebook.com/pages/T%C4%99sknie-kurwa/344628472343472
"Tęsknię, k*rwa".
Strona jest przeznaczona dla gimbusów z niespełnioną "miłością". Ciekawe jest to że w opisie strony widnieje hasło, iż pomagają oni. Hmmm... Być może komuś pomaga pisanie do nieznajomego o swoich, bądź co bądź, tajemnicach, ale do mnie to nie przemawia. Oto moje zdanie.
I pamiętaj:
To tylko moje zdanie, jednak chętnie się nim podzielę.
Jordan.
niedziela, 16 marca 2014
Ciemno trochę... ale jest gitara.
Cześć wam. Gniezno jest teraz spowite chmurami. Cały dzień padało. Na szczęście jest gitara - teraz "Master Of Puppets" nie ma dla mnie żadnych tajemnic. Bogowie (James i Kirk) uchyl rąbka tajemnicy, jaką jest muzyka. W głośnikach leci "5 minutes alone" Pantery. Jutro powrót do szarej codzienności, jaką jest szkoła. No cóż... taki już jest świat - po wolnym zawsze nadchodzi czas na pracę. Do miłego.
sobota, 15 marca 2014
Lekkie wprowadzenie.
Jestem Jordan. Zadaniem tego bloga jest zapychanie tego pięknego serwisu jakimiś słabymi zdjęciami oraz kawałkami mojej kapeli i nie tylko. Jeśli tu wszedłeś, musisz być zdesperowany. Masz w nagrodę widok mnie trzymającego Tensona Californian LP :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)